Jaka planeta/układ po Marsie?

  • Dawid
  • Dawid's Avatar
13 years 7 months ago #2257 by Dawid
Dawid replied the topic: Re: Jaka planeta/układ po Marsie?
Najmniejsze koszty byłyby w przypadku kolonizacji układu Jowisza, a później Saturna. Bo przecież mieszkanie w chmurach planety kolonizacją nazwać nawet nie można. Chociaż warto by było spróbować nie mówię. Niezłe badania by się tam przeprowadziło. Ale terraformowanie wenus byłoby faktycznie o niebo trudniejsze od terraformowania Marsa. Nie wiem, czy ktokolwiek na przestrzeni tego tysiąclecia zdecyduje się na taki krok. Mars byłby bazą wypadową w dalsze rejony kosmosu. I tak na przykład najpierw zasiedlilibyśmy Ganimedesa i Europę (woda), później Kallisto. Z Io byłoby dosyć dużo problemu, bo ciągłe erupcje uniemożliwiałyby to, ale można by było założyć stację orbitalną przy tym bardzo ciekawym i tajemniczym księżycu. Dużo korzyści naukowych a i może jakiś pierwiastek na przetwór by się znalazł. A później Tytan przy Saturnie, Tytania, Oberon, Ariel, Umbriel przy Neptunie, Tryton Neptuna no i wreszcie Pluton :grin:

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 7 months ago #2276 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Jaka planeta/układ po Marsie?
Polecam lekturę "Astronautów" Lema. Jego wizja lotu na Wenus i jej eksploracji zapiera dech!

Please Zaloguj to join the conversation.

  • BartTP
  • BartTP's Avatar
13 years 7 months ago #2470 by BartTP
BartTP replied the topic: Re: Jaka planeta/układ po Marsie?
O Jowiszu zapomnijcie. Jego potężne pasy promieniowania zabijają każdą istotę, która znajdzie się w ich pobliżu - Europa i Io są w samym centrum tych pasów (18000 radów), Ganimedes częściowo (8 radów), Kalisto na krawędzi (0,1 rada). Innymi słowy - już na Ganimedesie dłuższy pobyt na powierzchni grozi chorobą popromienną. Należy też pamiętać, że księżyce periodycznie przechodzą przez ogon magnetyczny Jowisza - przez co na każdym z nich poziom promieniowania wzrasta do poziomu, który zabija człowieka w kilka sekund. Można by było siedzieć pod powierzchnią, a energię czerpać z reaktorów D-D, gdyż ciała te są bogate w ten izotop wodoru. Mają też odpowiednią ilość azotu, krzemu, metali, itd. - ale nie sądzę, by było to przedsięwzięcie opłacalne. Układ Jowisza moża utrzymać od biedy bazę - ale są o wiele ciekawsze miejsca. Pamiętajmy też, że nie damy rady wydobywać He-3 z atmosfery Jowisza ze względu na jego grawitację. Innymi słowy - szkoda czasu.

Niektórzy proponują stopienie wody na Europie, Ganimedesie i Kallisto przy użyciu wielkich luster - dzięki czemu stworzylibyśmy globalne oceany na tych światach oraz atmosfery z CO2. Niestety, pomysł jest nierealny. Po pierwsze, Jowisz otrzymuje coś koło 5% światła do Słońca, więc zwierciadła musiałyby być bardzo masywne. Po drugie - cała atmosfera wraz z wodą zaczęłaby szybko parować z tych księżyców ze względu na ich małą grawitację, nie wspominając o wydmuchiwaniu jej przez potężne pasy radiacyjne Jowisza. Szkoda bata na Mariolkę.

Co do Wenus - można umieścić w punkcie L-1 ekran (podobno JEST tam już ciało o promieniu kilometra - o czym donosi Wikipedia), który zatrzymywałby promieniowanie słoneczne. Po 200 latach CO2 spadłby jako suchy śnieg. Potem jakoś by się go pogrzebało. Tylko jak? Ja nie mam pomysłów - pamiętajcie, że warstwa suchego lodu miałaby grubość około kilometra - na CAŁEJ powiechrzni. Pomysł terraformowania Wenus jest planem kosztownym i w dużej mierze nierealnym. Po pierwsze, nie wiadomo jak pozbyć się suchego lodu, po drugie nie wiadomo skąd wziąć wodę (Wenus jest cholernie sucha), po trzecie ciężko wprawić Wenus w ruch wokół własnej osi (dziś się bardzo wolno obraca, co uniemożliwia hodowlę roślin przy tak długim cyklu dobowym).
Ale pofantazjujmy. Możemy albo zablokować światło Słońca (to będzie potrzebne tak czy owak, by już terraformowanej Wenus zapewnić niższą temperaturę), by CO2 spadło w postaci lodu na powierzchnię i jakoś go pogrzebać (jak??) albo "wygotować" planetę, znaczy się - umieścić zwierciadło, które podgrzeje planetę do temperatury przyspieszającą ucieczkę CO2 z planety (minusem tej metody jest pozbycie się także pożądanych składników atmosfery, np. resztek wody i azotu). Gdy już pozbyliśmy się duszącej atmosfery, trzeba przyspieszyć rotację. Wymaga to kontrolowanych zderzeń na równiku z planetoidami o dużej masie i prędkości. Minimum 116 takich zderzeń potrzeba, by uzyskać sensowną dobę na Wenus. No i na końcu trzeba sprowadzić wodę, np. pociąć i przetransportować jakiś księżyc Jowisza, bogaty w wodę. A na końcu - zapewnić sztuczne pole magnetyczne (np. otaczając planetę masywnym pierścieniem nadprzewodników, obciążonych miliardami ton balastu). Dopiero wtedy możemy myśleć o sprowadzeniu roślin, by dotleniły planetę (reakcja fotosyntezy wymaga ilości wody, która pokryłaby całą powierzchnię stumetrową warstwą). Reasumując: pomysł terraformowania Wenus trzeba pozostawić w sferze fantazji, gdyż koszta są zbyt wysokie. No chyba, że w przyszłości nasza cywilizacja będzie tak bogata, by koszta nie grały roli. Co bardzo wątpliwie.

Ciekawy jest natomiast pomysł powietrznych baz. Niestety, nadal mamy problem z długim obrotem wokół własnej osi (chyba, że udałoby nam się przemieszczać wraz z wiatrem), co wymaga dostaw jedzenia. Samo to sprawia, że ten pomysł jest nie do wykonania (jeśli o duże kolonie idzie). Mała baza tak - duża kolonia na pewno nie. No i: nie mamy skąd wziąć wody, więc też ja trzeba do bazy transportować. Metale, teoretycznie, można by było pozyskiwać z powierzchni, ale byłoby to zajebiście trudne. Nie muszę tłumaczyć dlaczego? Energia - wiadomo, ze Słońca. Nie wiadomo tylko, czy by jej starczyło, wszak atmosfera Wenus świetnie odbija światło, dzięki czemu powierzchnia otrzymuje mniej światła, niż Irlandia na Ziemi.

No i Tytan. To jedyne miejsce, nie licząc Ziemi i Marsa, gdzie ma szansę wyrosnąć nowa gałąź naszej cywilizacji. Ma grubą atmosferę, dzięki czemu musimy się tylko ciepło ubierać (znaczy się - podgrzewane kombinezony, nie muszą być szczelne). Dostępne są tam wszystkie zasoby potrzebne do rozwoju dużej bazy agralnej, oświetlanej światłem zasilanym z reaktorów D-He3 (lub D-D, jesli nie będziemy wydobywać He-3 z Saturna, ale to przecież główny powód, żebyśmy tam polecieli). Tytan jest częściowo chroniony przez pole magnetyczne Saturna, co można poprawić pasem z nadprzewodników, o czym pisałem w przypadku Wenus. Natomiast ogrzewanie Tytana nie wchodzi w rachubę. Ci, którzy biorą coś takiego pod uwagę za pomocą zwierciadeł - błądzą. Otóż, po pierwsze, cała atmosfera Tytana dałaby dyla w kosmos, gdybyśmy ją podgrzali. Tytan ma gęstą atmosferę tylko dlatego, że jej cząseczki mają zbyt małą energię, by pokonać słabą grawitację Tytana. Jeśli podgrzejemy ten księżyc - atmosfera po prostu się ulotni (szczególnie metan, na którym nam bardzo zależy). I to szybko - jak powietrze z pękającego balona. Bez sensu. Po drugie - powierzchnia Tytana to węglowodory, CO2, woda, etc. Po podgrzaniu stworzylibyśmy węglowodorową zupę na powierzchni - a po węglowodorach ciężko pływać. Innymi słowy - musimy zaakceptować niemiłosierną piździawę (-180 st. C). Zresztą - ilość światła docierająca do Tytana jest tak mała, że owe zwierciadła musiałyby być wiele razy większe, niż sam Tytan - to kolejny problem. Ale reszta jest niezła. Da radę!

Układy Urana i Neptuna są ciężkie do skolonizowania. Panuje tam przeraźliwe zimno - większość energii wydatkowalibyśmy na ogrzewanie bazy. Neptun ma lekką przewagę - posiada Trytona, który posiada pewne zasoby. Wg mnie jednak kolonizacja tych układów to ostateczność. Jeszcze gorzej ma się sprawa z Plutonem i innymi ciałami pasa Kuipiera.

Innymi słowy - prawdziwe, nowe cywilizacje mogą powstać wyłącznie na Marsie i Tytanie (a dokładniej - całym układzie Saturna). Gdzie indziej możemy stawiać niewielkie bazy badawcze, punkty przeładunku, kopalnie, itp. - ale nic więcej (np. bazy wydobywcze He3 na Księżycu i Merkurym).

Mam nadzieję, że nieco przybliżyłem temat.

Pozdrawiam!

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Dawid
  • Dawid's Avatar
13 years 7 months ago #2478 by Dawid
Dawid replied the topic: Re: Jaka planeta/układ po Marsie?
No to super jesteśmy na pewien czas "uziemieni" jeśli chodzi o Jowisza. Wenus odpada także. Zostaje Mars :smile: Dobrze, że chociaż on da się "przerobić" na miejsce możliwe do zamieszkania.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • pixel
  • pixel's Avatar
13 years 6 months ago #2548 by pixel
pixel replied the topic: Re: Jaka planeta/układ po Marsie?
a ja bym nie byl takim pesymista jesli chodzi o wenus
jest sporo mozliwosci wiazania co2 "naturalnymi" sprzymierzencami moga byc rosliny
cykl dobowy to nie problem dla roslin - rosliny nie spia
patrz hodowle storczykow czy innych gadow - sa doswietlane non stop

genetyczne zmiany w roslinach (mowimy oczywiscie o najprostrzych - nikt nie bedzie wrzucal storczykow do atmosfery wenus) moga pozwolic na ich przetrwanie w ciezkich warunkach
przyznaje ze problemam jest woda...
mikroby niby tez potrzebuja wody ale mysle ze to jest do zrobienia

jesli juz latamy tak wysoko
to zaproponuje jeszcze jedna technike terraformingu
nanoboty - temat jeszcze dosc odlegly ale zdecydowanie nie bardziej niz kolonizacja wenus

nanoboty nie beda potrzebowaly wody tylko energii
1 nanobot nie wiele zdziala ale kilka...

nanoboty mialyby za zadanie rozlozyc co2 na wiegiel i tlen
wegiel opada na powierzchnie tlen zostaje w atmosferze

chyba nie jest to bardziej nieprawdopodobne niz wypompowywanie atmosfery czy kolonizacja plutona

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Dawid
  • Dawid's Avatar
13 years 6 months ago #2552 by Dawid
Dawid replied the topic: Re: Jaka planeta/układ po Marsie?
Zanim dojdzie do takiej próby, to minie naprawdę sporo czasu. Ale i tak prędziej, czy później ktoś w końcu będzie chcial to osiągnąć.

Please Zaloguj to join the conversation.

Time to create page: 0.581 seconds
Powered by Kunena Forum